Dzisiaj owocowe miody pitne mogą wydawać się czymś nowoczesnym. W praktyce jest odwrotnie. Dodawanie owoców do miodu pitnego ma bardzo długą tradycję. Owoce pozwalały wzbogacić smak, nadać trunkowi kolor, zwiększyć świeżość i stworzyć bardziej złożony aromat.
Dawni miodosytnicy dobrze rozumieli, że miód sam w sobie jest potężnym surowcem: słodkim, aromatycznym, gęstym i trwałym. Ale właśnie dlatego potrzebował czasem kontrapunktu. Owoce dawały kwasowość, cierpkość i lekkość. Dzięki temu miód pitny stawał się bardziej pijalny, bardziej złożony i ciekawszy w degustacji.
Wśród owoców szczególnie dobrze sprawdzały się:
- wiśnie,
- porzeczki,
- maliny,
- śliwki,
- jabłka,
- gruszki,
- owoce leśne.
Wiszniak i Porzeczkowiec są świetnymi przykładami tej dawnej logiki: miód daje ciało i głębię, a owoc nadaje kierunek smakowy.